Wpierw musisz wiedzieć czego chcesz.

Czy zdarzyło Ci się mieć wiele super pomysłów? Ja w swoim życiu miałem już ich wiele. A może by tak…. zacząć studiować psychologię, a może by tak zostać artystą ulicznym, a może by tak robić wywiady z ciekawymi ludźmi i wrzucać je na swój kanał, a może by tak…. i tak tysiąc razy. Jedne z nich zostają tylko w głowie, inne na papierze a z jeszcze innymi ruszyłem pierwszym krokiem i na tym pierwszym się skończyło.

I tak sobie dziś mysłałem. Dlaczego ciągle mam tyle niezrealizowanych fajnych pomysłów? Co jest nie „halo”? Usłyszałem w sobie odpowiedź: „Wpierw sam musisz wiedzieć czego chcesz”. Brzmi prosto i banalnie, ale zazwyczaj rzeczy proste są najbardziej sensowne i wartościowe. Ale jak wiedzieć czego się chce? Pytałam sam siebie zaskoczony tym odkryciem.

Odpowiedź nie przyjdzie nagle. To proces.

Proces dojrzewania w nas do decyzji, by była dojrzała. A to co dojrzałe – jak owoc – jest soczyste, odżywia, daje energię. Celem tego procesu jest przekonanie samego siebie, że to, w co chcesz się zaangażować ma sens.

Co mi pomaga w tym procesie?
Po pierwsze – zapisanie sobie swoich przemyśleń. Nie musisz pamiętać o tym, co napisałeś. To, że masz długopis w ręce i kreślisz na papierze litera za literą lub stukasz palcami w klawisze komputera je działaniem, z którym jest skojarzone Twoje myślenie. Kiedy przyjdzie odpowiedni moment to wszystko, co zapisałeś wyświetli Ci się w Twojej wyobraźni jak na ekranie

Po drugie – „gap się w lustro”, którym jest drugi człowiek. Spotykaj się i rozmawiaj z zaufanymi osobami, które rzucą Ci światło z innej kąta i perspektywy na Twoje pomysły. W ich oczach jak w lustrze często odnajdziesz odpowiedzi, których nie odnajdujesz w sobie.

Po trzecie – daj sobie czas. Nie śpiesz się z niczym. Świat się nie zawali. Jeśli chcesz odkryć coś, co będzie wyłącznie Twoje, to potrzebujesz być ze sobą i trawić pozyskane treści.

Po czwarte – … podziel się ze mną Twoimi sposobami 🙂 Możesz tu na blogu w formie komentarza lub na moim fanpage. Będę Ci ogromnie wdzięczny. Dziękuję, że jesteś, że czytasz i … może mnie lubisz 😀

Osoby pokrzywdzone przemocą liczą na pomoc.

Od jakiegoś już czasu krążę wokół tematyki przemocy – zwłaszcza psychicznej – jaką ta przemoc wywołuje szkody u osób pokrzywdzonych i czy mogą one znaleźć na czas odpowiednią pomoc. Miałem okazję towarzyszyć i wspierać co najmniej dwie takie osoby. Z jedną z nich byłem dwa razy na komisariacie, aby przez swą obecność dodać jej sił. To z czym spotkała się ta osoba wywołuje we mnie smutek i złość. Trudno to ująć w słowa. Fachowo nazywamy to wiktymizacją wtórną, gdzie osoba pokrzywdzona przestępstwem doświadcza kolejnej traumy, już nie w tym wypadku od sprawcy przemocy lecz od otoczenia i instytucji, które miałby dla niej być wsparciem.

To, że ofiara przemocy udaje się po pomoc do kogokolwiek ze swego otoczenia a tym bardziej do instytucji, które mają za zadanie objąć ją troską i skutecznie jej pomóc, to już z założenia powinno być wystarczającym powodem obdarzenia ją potrzebnym zaufaniem, które pozwoli jej poczuć się bezpieczną. Tymczasem ofiary te często spotykają się z nieprzewidzianymi przeszkodami, które utrudniają jej wiarę w realną pomoc i wyzwolenie się z przemocy a często generują kolejne cierpienia. Lista nieprofesjonalnych zachowań (wielu z nich byłem świadkiem) i zniechęcających przeszkód jest bardzo długa, należą do nich m.in.:

  1. Brak podstawowej wiedzy u osób wydelegowanych do pomocy w instytucjach zajmujących się ofiarami przemocy na temat stanu psychicznego osoby pokrzywdzonej przemocą i sposobu jej reagowania w interakcjach międzyludzkich
  2. Dawanie do zrozumienia, że się przeszkadza (zamiar szybkiego „załatwienia interesanta”)
  3. Zasłanianie się przepisami i artykułami w celu uprawomocnienia swej pasywności
  4. Przekierowywanie od instytucji do instytucji.
  5. Nierespektowanie prywatności ofiar i brak empatii (np. przesłuchiwanie przez okienko przy osobach trzecich).
  6. Biurokratyzacja i indolencja instytucji; obskurne i niekomfortowe pomieszczenia, w których ofiary przemocy mają opowiadać o swojej traumie.
  7. Niewydolność systemu prawnego

Przemoc jest zjawiskiem tak wszechobecnym, że nadal w wielu przypadkach przyzwyczajamy się do niej i traktujemy jako normalną. Świadomość społeczeństwa wzrasta, ale ciągle jest na niezadowalającym poziomie. Straty są dotkliwe i kosztowne. Wiele z tych osób z powodu traumy nie było w stanie rozwinąć swych zasobów, poczuć się po ludzku spełnionymi i wnieść swą niezbywalną wartość do społeczeństwa.

To czego potrzebują to przede wszystkim wiary w ich opowieści, zrozumienia – tu nam pomoże bardzo rzeczowy wykład Pani Aliny Gruszki, przedstawiający portret osoby doświadczającej przemocy. Znajdziesz go tutaj. Pozwolę sobie zacytować jej słowa , które pochodzą z naszej konwersacji na Messenger:

Wracając do podejścia w różnych instytucjach, to pewnie dużo pracy, żeby przygotować osoby tam zatrudnione do rozmowy z osobami doświadczającymi przemocy, bo tak szybko można je stracić i mogą już nigdy nie podjąć walki o siebie.

Osoby te potrzebują również naszej reakcji, gdy dzieje się im krzywda. Postanowiłem więc, że oddam im głos również na moim blogu. Nie łatwo jest jednak po raz kolejny opowiedzieć swoją historię. Z kilku osób, które poprosiłem o wywiad, jak dotychczas zgodziła się jedna z nich. Jej głos usłyszycie za tydzień, gdzie umieszczę w kolejnym wpisie jej osobistą opowieść o tym, przez co musiała przejść, szukając pomocy.

Nieprzepracowana trauma.

Rozmawiałem ostatnio ze swoją bliską znajomą o tym, jakie spustoszenie w psychice powoduje bardzo bolesne doświadczenie z przeszłości (trauma), które jest nieprzepracowane w późniejszym życiu. Ona sama doświadczyła tego, będąc z taką osobą w związku małżeńskim. Jakie są konsekwencje nieprzepracowanej traumy?

  • niemożność budowania zażyłej więzi z bliską osobą
  • odcięcie od emocji i życie w swoim świecie
  • ciągłe poczucie zagrożenia i bycia przygotowanym na atak innych
  • przymus nadmiernego chronienia siebie
  • interpretowanie zachowań innych w kluczu wrogości
  • obwinianie innych za swe złe samopoczucie
  • skłonność do kontrolowania innych, co jest destrukcyjne dla relacji i często bywa źródłem przemocy

Z taką osobą nie da się żyć. Zabiera wolność sobie i innym i przenosi swój ból na bliskich. Konsekwencje tego są opłakane – w przenośni i dosłownie – rujnuje się relacje przez przedmiotowe traktowanie i przekazuje się traumę na młodsze pokolenie. Tu nie ma życia, ucieszenia się sobą i drugą osobą, To psychiczna śmierć.

Trafna informacja zwrotna będzie mile widziana.

Jeden z moich kolegów, któremu poleciłem zaangażowanie się w pracę jako dostawca Uber Eats, zadzwonił dziś do mnie dwa razy. Od dłuższego już czasu próbuje wystartować z pracą, ale ciągle napotyka na drodze jakieś przeszkody. Za każdym razem, kiedy rozmawiamy wylewa z siebie hektolitry złości na pracujących na Infolinii Ubera a potem oskarżenia zataczają coraz szerszy krąg, włączając to członków rodziny. Po dzisiejszych rozmowach postanowiłem podzielić się z nim moimi spostrzeżeniami, które może również i Ciebie zainspirują do pozytywnej zmiany w swoim życiu. Napisałem do niego dłuższego smsa, którego zamieszczam poniżej.

Moje spostrzeżenia Stary:

1. Poprzez agresywne słowa wzbudzasz w ludziach nieprzyjemne uczucia (lęk, złość), co z pewnością skłoni ich do unikania kontaktu z Tobą a przez to będzie generować w Tobie poczucie odrzucenia.

2. Potrzebujesz odzyskać poczucie sprawczości nad swoim życiem, zadbać o swoją potrzebę autonomii niezależności.

Co za tym idzie:

3. Dopóki innych będziesz obwiniał za swe frustracje nie odnajdziesz spokoju i zadowolenia. Twoje szczęście zależy od Twego wewnętrznego pozytywnego nastawienia a nie od tego, co zewnętrzne.

4. Nie jesteś odpowiedzialny za emocje jakie się w Tobie pojawiają, ale jesteś odpowiedzialny za to, co z tymi emocjami zrobisz. Zawsze masz wybór,  żeby wykorzystać je twórczo lub destrukcyjnie.

5. Kiedy przestaniesz grać w grę: Winny – Oskarżyciel, zaczniesz interpretować sytuacje życiowe w ich realnym świetle, tj. jako okazje do Twego osobistego rozwoju. 

Tworzenie więzi – moc afirmujących komunikatów.

Chciałem się dziś z wami podzielić tym, co najistotniejsze w moim życiu. Chodzi o tworzenie więzi. To temat, który leży mi na sercu i ciągle powraca jak bumerang. Dopomina się, poprzez konkretne wydarzenia, żeby się nim zająć. Od pewnego już czasu noszę się z realizacją pomysłu na cykl wpisów – w formie pisanej lub mówionej – o znaczeniu więzi w naszym życiu.

Piękna bliskiej więzi z ukochaną osobą mogę teraz doświadczać w swym życiu na co dzień W ostatnim czasie przeżywałem trudny okres. Przed świętami miałem stłuczkę samochodem, którego używałem jako narzędzia pracy, dostarczając klientom jedzenie z restauracji. Samochód już był bardzo wysłużony. Zastanawiałem się więc czy warto jeszcze w niego inwestować czy sobie odpuścić. 10 stycznia mijał termin przeglądu technicznego i po konsultacjach z mechanikiem uznałem, że nie opłaca już dalej wkładać „kasę” w to auto. Oddałem je na złom.

Druga trudna sytuacja to odmowa zatrudnienia mnie w Stowarzyszeniu, gdzie miałem podjąć pracę jako Asystent Osoby Niepełnosprawnej. Było to dla mnie zaskoczeniem, gdyż wstępnie – na rozmowie kwalifikacyjnej – wypełniłem już wszystkie potrzebne pisma i czekałem tylko na decyzję w jakim wymiarze godzin miałbym pracować. Okazało się jednak, że Stowarzyszenie nie będzie miało wystarczających środków na sfinansowanie mojego zatrudnienia. Te dwa fakty były triggerem nastroju przygnębienia.

Podzieliłem się z moją Ukochaną (celowo nie używam słowa „partnerka”, które kojarzy mi się bardziej z umową handlową, niż z bliską relacją), tym co przeżywałem jako trudne dla mnie. Wtedy zdałem sobie sprawę jak bardzo ważne jest, aby po pierwsze, nie bać się zgłaszać swoje potrzeby ( potrzebuję Twej pociechy i dobrego słowa) i po drugie – nad tym chcę się zatrzymać – obdarzyć drugą osobę pełnym afirmacji komunikatem.

Pozwolę tu sobie zacytować smsa jakiego otrzymałem od mojej Najdroższej w chwilę po tym jak wyjawiłem jej, co przeżywam i czego potrzebuję. Jeszcze chcę nadmienić, że mamy oboje w zwyczaju- zawsze 7-ego każdego miesiąca – przypominać sobie miesięcznicę naszej pierwszej randki.

„Z okazji 16ej miesięcznicy  chcę Ci wyznać, że odkąd jestem w relacji z Tobą to nie czuję tej koszmarnej pustki”.

Byłem dogłębnie wzruszony tym pięknym wyznaniem. Zrozumiałem jak wielką wartość mają słowa ukochanej osoby, która docenia Twą obecność w swoim życiu. Przygnębienie rozwiało się jak dym. Takie słowa są:

  • jak gorące strzały, które podsycają miłość
  • źródłem radości
  • uskrzydlają do pokonywania trudności
  • zbliżają nawzajem do siebie
  • przekonują o naszej wartości

Do dzieła! 🙂

„Czerwona kontrolka trudnych uczuć” – zatrzymaj się i sprawdź czego Ci brakuje.

Niepokój, frustracja, irytacja – to przykłady niechcianych uczuć, które mogą nam towarzyszyć od czasu do czasu. Choć są niechciane i nieprzyjemne w przeżywaniu, są też bardzo potrzebne. Jak każde uczucie niosą informację/przesłanie o naszym odniesieniu do świata zewnętrznego lub wewnętrznego. Od kilku dni zagościły i u mnie.

Są jak czerwona kontrolka w samochodzie. Kiedy się zapala, wiesz, że brakuje czegoś potrzebnego do normalnego funkcjonowania samochodu lub wynikła jakaś usterka. Musisz się zatrzymać i sprawdzić o co chodzi. Podobnie z trudnymi uczuciami, które wymieniłem na początku. Sygnalizują, że jakieś Twe potrzeby są niezaspokojone i koniecznie musisz się zatrzymać, aby się temu przyjrzeć.

Kiedy „czerwona kontrolka trudnych uczuć” zaświeciła się u mnie, choć było to trudne w przeżywaniu, zrozumiałem, że nie mogę zignorować tego sygnału. Konsekwencje byłyby z pewnością bardzo szkodliwe dla mojego zdrowia psychicznego. Zacząłem się zastanawiać, co może być przyczyną. Myśli powędrowały w kierunku moich celów. Pół roku temu zapisałem je sobie na kartce. Odnalazłem teczkę z kartkami i przeczytałem.

Po raz kolejny uświadomiłem sobie, że chcę czegoś więcej od życia, że chcę spełniać swoje marzenia. Nie jestem w stanie zgodzić się na pozostanie dostawcą jedzenia do końca życia lub tylko do tego ograniczyć swą zawodową aktywność. Jednym z moich marzeń jest mieć swój własny gabinet mentora. Niepokój jaki się pojawił, skłonił mnie do refleksji, weryfikacji swoich działań zmierzających do osiągnięcia celów. Okazał się być twórczym a nie destrukcyjnym. Uświadomił mi, że potrzebuję zwiększyć wysiłki w celu osiągnięcia oczekiwanego rezultatu.

Wsłuchaj się w siebie i patrz na „kontrolki” a z pewnością dotrzesz szczęśliwie do celu.

Drogocenny dar obecności. Gdy mało znaczy wiele.

Dziś myślę o tym, jak rozpoznać działanie Boga we własnym życiu. Jak Go rozpoznać? Nie przeoczyć czy nie pominąć, gdy jest w pobliżu. Skąd wiedzieć, że jest blisko?

On przychodzi w codzienności. W codziennych wydarzeniach, które nas zapraszają do współpracy z nim. To delikatne wezwanie, by przemienić świat przez miłość.

Być gotowym, aby kochać. Mieć szerokie serce, by odpowiedzieć na Jego wezwanie. Tak stało się kilka dni temu. Jeżdżąc z dostawami Uber Eats nie spodziewałem się, że otrzymam ofertę niecodziennego zlecenia. Specjalista ze Stowarzyszenia „Macierz” poprosił mnie o pomoc i wsparcie dla osoby, która wychodzi z doświadczenia przemocy. Osoba ta nie była w stanie pójść na pocztę, żeby wysłać list do prokuratury ze zgłoszeniem przemocy oraz samodzielnie na policję. Zostałem poproszony o towarzyszenie i ta osobą tego potrzebowała i chciała.

Była bardzo wdzięczna za – bycie przy niej w tych trudnych chwilach. Kolejna sytuacja, która pokazała mi jak bardzo ważna jest prosta obecność przy kimś, komu jest trudno.

„Aby świat czynić bardziej ludzkim” – moc afirmujących komunikatów.

Od ponad tygodnia pracuję jako dostawca Uber Eats. Nowe doświadczenie. Jak dla wysoko wrażliwej osoby to przeogromna liczba wrażeń. To również wiele okazji, aby czynić zanurzony w pandemii świat, bardziej ludzkim

To taka moja osobista refleksja na gorąco, Nie odzywałem się długo na blogu, gdyż byłem pochłonięty sprawami wokół własnego utrzymania. Wbrew pozorom zjadają one mnóstwo energii, ale też cieszą.

Tym czym chcę się z wami dziś podzielić to fakt, że można codzienność przekształcić w przestrzeń doświadczenia piękna bycia bardziej ludzkim.

Prostota afirmujących gestów i komunikatów: przepuszczenie innego kierowcy na drodze, podziękowania światłami, dostrzeżenie i docenienie pracy osób z McDonalda i wielu innych restauracji. Dzięki temu stajemy się nieanonimowi i bardziej bliscy, solidarni w swej kruchej, a zrazem pięknej ludzkiej naturze. Choć pod maseczką nie widać uśmiechu to jednak oczy się śmieją, jak jednej z pracownic „Maca”, kiedy usłyszała ode mnie: „Ma Pani ładny uśmiech”

Naprawdę niewiele trzeba, choć jest to bardzo trudne. Jak chcesz znaleźć inspirację to kliknij w ten film.

Czy kryzys psychiczny może być zasobem?

Przeżyłeś kryzys psychiczny? Tym lepiej dla Ciebie.

Tak mogłoby brzmieć hasło ulotki informującej o nowym zawodzie, który został oficjalnie uznany rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 01.04.2020. Piszę o tym, gdyż dowiedziałem się o istnieniu tego zawodu stosunkowo niedawno, bo początkiem sierpnia tego roku. Bliska mi osoba spotkała na wyjeździe wakacyjnym doradcę zawodowego, zatrudnionego w Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego w Wieliczce. Wspomniany doradca opowiedział jej o funkcjonowaniu centrum i o możliwości pracy jako asystent zdrowienia. Zadzwoniłem do tej osoby i byłem w lekkim szoku, kiedy dowiedziałem się o co w tym wszystkim chodzi.

Koniecznym warunkiem dopuszczającym do wykonywania tego zawodu jest doświadczenie własnego kryzysu psychicznego i trwanie na ścieżce zdrowienia.

Jeszcze nigdy u żadnego z pracodawców nie spotkałem się z takim wymaganiem. To ożywcze spojrzenie na kryzys psychiczny, dowartościowujące jego znacznie, a przede wszystkim osobę, która konstruktywnie sobie z nim poradziła i może służyć teraz swym doświadczeniem innym cierpiącym psychicznie.

Asystent Zdrowienia

Pomysł wprowadzenia w życie tej profesji wziął się z krajów zachodniej Europy, gdzie już od dłuższego czasu z powodzeniem funkcjonuje. Asystenci zdrowienia działają tam jako tzw. (EX – IN) czyli Eksperci przez Doświadczenie. Dzięki determinacji kilku Fundacji i Stowarzyszeń działających w Polsce m.in Polskiej Fundacji Otwartego Dialogu z Wrocławia uruchomiono program pilotażowy reformy psychiatrii w naszym kraju. Reforma ta ma na celu deinstytucjonalizację psychiatrii, której akcent działań ma się stopniowo przesuwać w kierunku psychiatrii środowiskowej. W tym celu mają powstawać w Polsce – docelowo w każdym powiecie – tzw. Centra Zdrowia Psychicznego (dotychczasowa ich liczba wynosi 30), gdzie pacjenci w kryzysie psychicznym otrzymają natychmiastową pomoc i będą objęci opieką zespołu terapeutycznego w swoim środowisku życia. Idea reformy psychiatrii została trafnie ujęta w wypowiedzi dyr. ŚCZP w Wieliczce Mariusza Panka:


„Usługi w tym modelu (Centra Zdrowia Psychicznego) mają być skoncentrowane na potrzebach osoby (w kryzysie psychicznym) a nie skoncentrowane na potrzebach instytucji”.

Mariusz Panek

Więcej na temat programu pilotażowego przeczytasz na stronie, która jest mu poświęcona- https://czp.org.pl/

Warsztaty

Dowiedziałem się również o kursach, które są organizowane w celu przygotowania do tego zawodu i otrzymania certyfikatu. Niezwłocznie zapisałem się na kurs i jestem już w jego trakcie. Moduły tematyczne odbywają się raz w miesiącu przez weekend w systemie online z powodu pandemii. Kurs ma charakter warsztatów o walorach terapeutycznych.

Moje osobiste pragnienie i doświadczenie

Idea zawodu asystenta zdrowienia doskonale wpisuje się w moje zawodowe aspiracje i predyspozycje. Towarzyszenie osobom w kryzysie duchowym czy emocjonalnym należy do moich wieloletnich doświadczeń, zwłaszcza z okresu posługi kapłańskiej. Poniżej umieszczam świadectwo osoby, której towarzyszyłem jako kapłan w wychodzeniu z kryzysu.

„Bóg nieustannie nade mną czuwał. Znalazłam mieszkanie niedaleko kościoła, do którego zaczęłam przychodzić na Msze św., także w ciągu tygodnia, często w stanach depresyjnych. Zaczęłam karmić się słowem Boga i Jego Ciałem, które powoli mnie przemieniało. Jednocześnie wciąż tkwiłam w uzależnieniu od seksu i pornografii homoseksualnej. Kiedy kilka lat temu zsuwałam się w samo bagno, nie widząc dla siebie żadnej nadziei, Bóg przysłał mi kapłana, człowieka wrażliwego i żyjącego w Bogu, który przyjął mnie ze wszystkim, także z moimi skłonnościami i cierpieniem, jakie one ze sobą niosły. I miał dla mnie czas. Stał się towarzyszem mojej walki i moim duchowym ojcem. Wspierał mnie i wytrwale pomagał wstawać, kiedy upadałam. Przez wiele godzin rozmów, przechodząc przez śmiertelny strach, uczyłam się ufać.”

Cały artykuł został umieszczony w Gościu Niedzielnym nr. 01/2016 a przeczytasz go klikając tutaj.

Oferta wsparcia

Zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie ukończyłem kursu Asystenta Zdrowienia, ale patrząc na moje zasoby i doświadczenie nie mogę czekać ze wsparciem dla osób w kryzysie. Byłoby to ze szkodą dla mojego rozwoju osobistego i rozwoju tych, którzy już teraz potrzebują pomocy. Certyfikat będzie tylko potwierdzeniem tego, co już istnieje – gotowości towarzyszenia osobom przeżywającym kryzys psychiczny czy duchowy.

Dlatego zwracam się do Ciebie już dziś. Jeśli potrzebujesz wsparcia emocjonalnego nie zwlekaj i skontaktuj się ze mną a otrzymasz potrzebną pomoc. O wszystkim dowiesz się klikając na stronę wsparcia osobistego.