Czy kryzys psychiczny może być zasobem?

Przeżyłeś kryzys psychiczny? Tym lepiej dla Ciebie.

Tak mogłoby brzmieć hasło ulotki informującej o nowym zawodzie, który został oficjalnie uznany rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 01.04.2020. Piszę o tym, gdyż dowiedziałem się o istnieniu tego zawodu stosunkowo niedawno, bo początkiem sierpnia tego roku. Bliska mi osoba spotkała na wyjeździe wakacyjnym doradcę zawodowego, zatrudnionego w Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego w Wieliczce. Wspomniany doradca opowiedział jej o funkcjonowaniu centrum i o możliwości pracy jako asystent zdrowienia. Zadzwoniłem do tej osoby i byłem w lekkim szoku, kiedy dowiedziałem się o co w tym wszystkim chodzi.

Koniecznym warunkiem dopuszczającym do wykonywania tego zawodu jest doświadczenie własnego kryzysu psychicznego i trwanie na ścieżce zdrowienia.

Jeszcze nigdy u żadnego z pracodawców nie spotkałem się z takim wymaganiem. To ożywcze spojrzenie na kryzys psychiczny, dowartościowujące jego znacznie, a przede wszystkim osobę, która konstruktywnie sobie z nim poradziła i może służyć teraz swym doświadczeniem innym cierpiącym psychicznie.

Asystent Zdrowienia

Pomysł wprowadzenia w życie tej profesji wziął się z krajów zachodniej Europy, gdzie już od dłuższego czasu z powodzeniem funkcjonuje. Asystenci zdrowienia działają tam jako tzw. (EX – IN) czyli Eksperci przez Doświadczenie. Dzięki determinacji kilku Fundacji i Stowarzyszeń działających w Polsce m.in Polskiej Fundacji Otwartego Dialogu z Wrocławia uruchomiono program pilotażowy reformy psychiatrii w naszym kraju. Reforma ta ma na celu deinstytucjonalizację psychiatrii, której akcent działań ma się stopniowo przesuwać w kierunku psychiatrii środowiskowej. W tym celu mają powstawać w Polsce – docelowo w każdym powiecie – tzw. Centra Zdrowia Psychicznego (dotychczasowa ich liczba wynosi 30), gdzie pacjenci w kryzysie psychicznym otrzymają natychmiastową pomoc i będą objęci opieką zespołu terapeutycznego w swoim środowisku życia. Idea reformy psychiatrii została trafnie ujęta w wypowiedzi dyr. ŚCZP w Wieliczce Mariusza Panka:


„Usługi w tym modelu (Centra Zdrowia Psychicznego) mają być skoncentrowane na potrzebach osoby (w kryzysie psychicznym) a nie skoncentrowane na potrzebach instytucji”.

Mariusz Panek

Więcej na temat programu pilotażowego przeczytasz na stronie, która jest mu poświęcona- https://czp.org.pl/

Warsztaty

Dowiedziałem się również o kursach, które są organizowane w celu przygotowania do tego zawodu i otrzymania certyfikatu. Niezwłocznie zapisałem się na kurs i jestem już w jego trakcie. Moduły tematyczne odbywają się raz w miesiącu przez weekend w systemie online z powodu pandemii. Kurs ma charakter warsztatów o walorach terapeutycznych.

Moje osobiste pragnienie i doświadczenie

Idea zawodu asystenta zdrowienia doskonale wpisuje się w moje zawodowe aspiracje i predyspozycje. Towarzyszenie osobom w kryzysie duchowym czy emocjonalnym należy do moich wieloletnich doświadczeń, zwłaszcza z okresu posługi kapłańskiej. Poniżej umieszczam świadectwo osoby, której towarzyszyłem jako kapłan w wychodzeniu z kryzysu.

„Bóg nieustannie nade mną czuwał. Znalazłam mieszkanie niedaleko kościoła, do którego zaczęłam przychodzić na Msze św., także w ciągu tygodnia, często w stanach depresyjnych. Zaczęłam karmić się słowem Boga i Jego Ciałem, które powoli mnie przemieniało. Jednocześnie wciąż tkwiłam w uzależnieniu od seksu i pornografii homoseksualnej. Kiedy kilka lat temu zsuwałam się w samo bagno, nie widząc dla siebie żadnej nadziei, Bóg przysłał mi kapłana, człowieka wrażliwego i żyjącego w Bogu, który przyjął mnie ze wszystkim, także z moimi skłonnościami i cierpieniem, jakie one ze sobą niosły. I miał dla mnie czas. Stał się towarzyszem mojej walki i moim duchowym ojcem. Wspierał mnie i wytrwale pomagał wstawać, kiedy upadałam. Przez wiele godzin rozmów, przechodząc przez śmiertelny strach, uczyłam się ufać.”

Cały artykuł został umieszczony w Gościu Niedzielnym nr. 01/2016 a przeczytasz go klikając tutaj.

Oferta wsparcia

Zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie ukończyłem kursu Asystenta Zdrowienia, ale patrząc na moje zasoby i doświadczenie nie mogę czekać ze wsparciem dla osób w kryzysie. Byłoby to ze szkodą dla mojego rozwoju osobistego i rozwoju tych, którzy już teraz potrzebują pomocy. Certyfikat będzie tylko potwierdzeniem tego, co już istnieje – gotowości towarzyszenia osobom przeżywającym kryzys psychiczny czy duchowy.

Dlatego zwracam się do Ciebie już dziś. Jeśli potrzebujesz wsparcia emocjonalnego nie zwlekaj i skontaktuj się ze mną a otrzymasz potrzebną pomoc. O wszystkim dowiesz się klikając na stronę wsparcia osobistego.

Wyznania nieświętego Piotra – moja rozmowa z Bogiem.

Boże
pomóż mi pokochać samego siebie.
Pomóż mi nie chcieć się zmieniać na siłę.
Pomóż mi pokochać samego siebie z moimi ograniczeniami.
Przykro mi, że jestem taki niedobry dla samego siebie, a Ty jesteś taki dobry dla mnie zawsze.

Dziękuję Ci, że mnie nie zmieniasz na siłę, że się mną cieszysz,
cieszysz się pomimo…. i uśmiechasz się do mnie nawet wtedy, kiedy się złoszczę i przeklinam.

Pomóż mi być sobą i zrozumieć, że mogę być sobą, że mam do tego prawo, że Ty mi go dałeś, bo mnie chciałeś
Dziękuję, że mnie chciałeś i chcesz ciągle, że jesteś ze mną nawet wtedy, kiedy ja nie jestem z Tobą.

Wiesz, że czasem już mam dosyć, dosyć samego siebie i wstydzę się wtedy, że nawet tak pomyślałem.
I uzdrawia mnie ta myśl, że Ty mnie z tym przyjmujesz.

Dziękuję Ci za piękno, piękno mojej duszy,
I że mogę zwracać się do Ciebie.

Nieś mnie w swoich ramionach jak Ojciec, dobry Ojciec.
Wierzę, że mnie nie wypuścisz i nie upuścisz 🙂
Myślę, że może chaotycznie rozmawiam z Tobą.
Chcę być bardzo dorosły i poprawny, i grzeczny przed Tobą,
a Ty się uśmiechasz i śmiejesz się z mojej nieporadności,
która wcale Ci nie przeszkadza.

Zapomniałem jakim pięknym mnie stworzyłeś.
Tak, chcę po prostu żyć.

Nie bój się rzeczywistości. Jest po Twojej stronie.

Lekcje pływania – lekcje życia

Od tygodnia biorę lekcje pływania. I mogę wam powiedzieć, że woda może wiele nauczyć o życiu. Moim ostatnim odkryciem jest analogia między wodą a rzeczywistością. Woda ma swoje pływy, prądy czy fale i rządzi się swoimi prawami. Kiedy zaczynam się jej bać i postrzegać jako groźną, chcącą wedrzeć się w moje płuca i utopić mnie, wtedy się spinam i trudno mi wykonać polecenia instruktora. Często podczas zajęć powtarza mi: „Musi się pan bardziej wyluzować. Napina pan mięśnie i wtedy nie może się pan utrzymać na powierzchni. Stres powoduje, że pan tonie”. Kiedy natomiast myślę o niej, że jest przyjazna i poruszanie się w niej sprawi mi radość, poprawi samopoczucie i moje zdrowie to napięcie mięśni opada i mogę swobodnie wykonać każde kolejne ćwiczenie. Zdałem sobie sprawę, że pierwszy sposób myślenia o wodzie powoduje u mnie nadmierną kontrolę, która przeszkadza w czynieniu postępów w nauce pływania i czerpaniu z niego radości. Dociera do mnie coraz bardziej, że mojemu pływaniu służy bardziej poddanie się prawom jakimi się rządzi woda i korzystanie z nich dla własnego pożytku, niż stawianie jej oporu i bezcelowe kontrolowanie.

Jak postrzegasz rzeczywistość?

Po jakimś czasie dotarło do mnie, że to co dzieje się ze mną w wodzie, odzwierciedla to, co dzieje się ze mną w rzeczywistości. Postrzeganie otaczającej mnie rzeczywistości jako groźnej skutkuje nadmierną kontrolą, wynikająca z potrzeby uniknięcia za wszelką cenę spodziewanego cierpienia – realnego lub domniemanego. To powoduje ciągłe napięcie, a co za tym idzie modelowanie lękowego stylu funkcjonowania oraz zesztywnienia w interakcjach społecznych. Konsekwencją jest brak radości z życia.

Nie bój się rzeczywistości, bo ona jest Twoim przyjacielem.

Co pomoże Ci w ten sposób podchodzić do rzeczywistości?

  1. Pomoc zaufanej osoby, terapeuty, który wesprze Cię – jak instruktor w nauce pływania – w przemianie myślenia i satysfakcjonującym poruszaniu się w rzeczywistości.
  2. Świadomość, że nie jesteś istotą doskonałą i masz prawo do błędów i uczenia się nowych dla Ciebie rzeczy.
  3. Postrzeganie wydarzeń jakie przynosi Ci życie jako wyzwań i okazji do osobistego rozwoju.
  4. Świadomość, że masz wszystko, co potrzebujesz, aby być szczęśliwym..
  5. Poczucie humoru, które pozwala zachować dystans do samego siebie
  6. Praktyka codziennej wdzięczność za małe rzeczy oraz unikanie pośpiechu, jak śpiewa Sylwia Grzeszczak„cieszmy się z małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany jest”.

Boksowanie poduszki lekarstwem na wszystko? Przekonaj się sam.

Zastanawiałem się wczoraj, co dziś umieścić na blogu. Siedziałem przed kompem i nic. Kursor mrugał do mnie miarowo, nie opuszczając swojego miejsca. W końcu zdecydowałem się, żeby wrócić do mojej praktyki pisania wolnych skojarzeń (flow), którą opisywałem już niedawno w jednym z moich wpisów. I… coś się „wykluło” 🙂 .

Życie jest pełne wydarzeń, które oceniamy jako mało znaczące, a w rzeczywistości ukrywają w sobie odpowiedź na wiele naszych dylematów.

Podzielę się, więc z wami moim odkryciem. Kiedy wczoraj rano obudziłem się, wpadłem w tunel myślowy i zacząłem bać się wszystkich zadań, które mnie czekały. Łóżko stało się nagle człekożernym potworem, który chciał strawić mnie lękiem w swojej kołdrowej paszczy. Wyrwałem się jednak z odrętwienia, jak Frodo z kokonu, po ukłuciu żądłem Szeloby. Po krótkiej modlitwie byłem na nogach i przypomniałem sobie wskazówkę terapeuty, że dobrym sposobem na uwolnienie energii i wyładowanie stłumionej złości, jest boksowanie poduszki przez tyle czasu ile potrzeba. Wpierw pomyślałem – „a co mi to pomoże”, ale sam nie wiem czemu przeszedłem do działania. Aaa… już wiem, po prostu się wkurzyłem. Tak, wkurzyłem się na moje unikanie, na „grzanie” swojego tyłka w strefie komfortu. I to była jedna z tych rzeczy, która generowała we mnie złość. Oprócz tej rzeczy wewnętrznej, jeszcze była zewnętrzna, związana z dochodzeniem moich praw w sądzie i uprzykrzaniem mi życia przez byłą pracodawcę, która nie wypłaciła mi należnego wynagrodzenia za pracę.

Ćwiczenie pomogło. Zabrałem się z energią do działania, żeby zadbać o swoje sprawy. Wbrew pozorom nie wszystkim przychodzi to z łatwością. Wziąłem telefon i zacząłem obdzwaniać różne instytucje, gdzie miałem coś do załatwienia. Najbardziej jestem dumny z siebie, że umówiłem się z instruktorem pływania na pierwsza lekcję. Marzyłem od dawna o tym, żeby nauczyć się pływać, ale ciągle to odkładałem. Drugą sprawą jest załatwienie wyjazdu na tydzień do ośrodka leczniczego dr Dąbrowskiej i podjęcie diety leczniczej z powodu moich problemów ze stawami. To też odwlekałem. Przyznaję, że jestem mistrzem prokrastynacji i unikania. Ale z biegiem czasu wychodzi mi to coraz gorzej 🙂 Do listy wczorajszych osiągnieć mogę jeszcze zaliczyć: wymianę spodenek w sklepie, ugotowanie zupy, rozmowę z prezes Fundacji Otwartego Dialogu (rozmowa dotyczyła warsztatów Asystenta Zdrowienia, w których uczestniczę). W rozmowie p. Prezes wspomniała o jednym z asystentów zdrowienia, który pokonał swój kryzys psychiczny dzięki uprawianiu sportu, codziennemu ruchowi. Ta informacja wleciała mi jednym uchem, a drugim wyleciała. Kiedy jednak pisałem swój „flow”, wczoraj wieczorem, skojarzyłem to wydarzenie i puzzle w mojej głowie zaczęły się układać w całość. Asystent zdrowienia to nowy zawód, o którym przeczytacie tutaj.

Dotarło do mnie, że ruch i wyładowanie złości powoduje lepszy kontakt ze swoim ciałem, a co za tym idzie z samym sobą. Wyzwala energię potrzebną do działania i konfrontacji z trudnościami życia oraz pozwala z większą swobodą wyrażać siebie. Wczorajsza lekcja była dla mnie bardzo ważna. Zrozumiałem, że lekarstwem na unikanie jest wyzwolenie energii poprzez ruch i obiecałem sobie, że w momencie pogrążania się w lęk i bierność zacznę od walenia pięściami w poduszkę. To był naprawdę dobry dzień.