Osoby pokrzywdzone przemocą liczą na pomoc.

Od jakiegoś już czasu krążę wokół tematyki przemocy – zwłaszcza psychicznej – jaką ta przemoc wywołuje szkody u osób pokrzywdzonych i czy mogą one znaleźć na czas odpowiednią pomoc. Miałem okazję towarzyszyć i wspierać co najmniej dwie takie osoby. Z jedną z nich byłem dwa razy na komisariacie, aby przez swą obecność dodać jej sił. To z czym spotkała się ta osoba wywołuje we mnie smutek i złość. Trudno to ująć w słowa. Fachowo nazywamy to wiktymizacją wtórną, gdzie osoba pokrzywdzona przestępstwem doświadcza kolejnej traumy, już nie w tym wypadku od sprawcy przemocy lecz od otoczenia i instytucji, które miałby dla niej być wsparciem.

To, że ofiara przemocy udaje się po pomoc do kogokolwiek ze swego otoczenia a tym bardziej do instytucji, które mają za zadanie objąć ją troską i skutecznie jej pomóc, to już z założenia powinno być wystarczającym powodem obdarzenia ją potrzebnym zaufaniem, które pozwoli jej poczuć się bezpieczną. Tymczasem ofiary te często spotykają się z nieprzewidzianymi przeszkodami, które utrudniają jej wiarę w realną pomoc i wyzwolenie się z przemocy a często generują kolejne cierpienia. Lista nieprofesjonalnych zachowań (wielu z nich byłem świadkiem) i zniechęcających przeszkód jest bardzo długa, należą do nich m.in.:

  1. Brak podstawowej wiedzy u osób wydelegowanych do pomocy w instytucjach zajmujących się ofiarami przemocy na temat stanu psychicznego osoby pokrzywdzonej przemocą i sposobu jej reagowania w interakcjach międzyludzkich
  2. Dawanie do zrozumienia, że się przeszkadza (zamiar szybkiego „załatwienia interesanta”)
  3. Zasłanianie się przepisami i artykułami w celu uprawomocnienia swej pasywności
  4. Przekierowywanie od instytucji do instytucji.
  5. Nierespektowanie prywatności ofiar i brak empatii (np. przesłuchiwanie przez okienko przy osobach trzecich).
  6. Biurokratyzacja i indolencja instytucji; obskurne i niekomfortowe pomieszczenia, w których ofiary przemocy mają opowiadać o swojej traumie.
  7. Niewydolność systemu prawnego

Przemoc jest zjawiskiem tak wszechobecnym, że nadal w wielu przypadkach przyzwyczajamy się do niej i traktujemy jako normalną. Świadomość społeczeństwa wzrasta, ale ciągle jest na niezadowalającym poziomie. Straty są dotkliwe i kosztowne. Wiele z tych osób z powodu traumy nie było w stanie rozwinąć swych zasobów, poczuć się po ludzku spełnionymi i wnieść swą niezbywalną wartość do społeczeństwa.

To czego potrzebują to przede wszystkim wiary w ich opowieści, zrozumienia – tu nam pomoże bardzo rzeczowy wykład Pani Aliny Gruszki, przedstawiający portret osoby doświadczającej przemocy. Znajdziesz go tutaj. Pozwolę sobie zacytować jej słowa , które pochodzą z naszej konwersacji na Messenger:

Wracając do podejścia w różnych instytucjach, to pewnie dużo pracy, żeby przygotować osoby tam zatrudnione do rozmowy z osobami doświadczającymi przemocy, bo tak szybko można je stracić i mogą już nigdy nie podjąć walki o siebie.

Osoby te potrzebują również naszej reakcji, gdy dzieje się im krzywda. Postanowiłem więc, że oddam im głos również na moim blogu. Nie łatwo jest jednak po raz kolejny opowiedzieć swoją historię. Z kilku osób, które poprosiłem o wywiad, jak dotychczas zgodziła się jedna z nich. Jej głos usłyszycie za tydzień, gdzie umieszczę w kolejnym wpisie jej osobistą opowieść o tym, przez co musiała przejść, szukając pomocy.