Toksyczny wstyd – strażnik wewnętrznego więzienia

„Proszę się nie krępować i czuć się jak u siebie w domu, a nade wszystko nie wstydzić się tak siebie, bo z tego tylko wszystko zło wynika”.
Fiodor Dostojewski – „Bracia Karamazow”

Chcę dziś napisać o toksycznym wstydzie. Temat dla mnie osobiście jest bardzo ważny, ponieważ toksyczny wstyd towarzyszy mi zgoła całe życie i miał na nie destrukcyjny wpływ. Zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo utrudnia życie. Powoduje izolację społeczną i hamuje nasz rozwój. Trudno go namierzyć i nazwać. Carl Jung nazywał go „bagnem duszy”. Karmi się przekonaniem, że nie jesteś wystarczająco dobry tudzież, że masz jakiś dyskwalifikujący Cię społecznie defekt, a na drugim biegunie wyrasta z przekonania: „za kogo Ty się masz”. Mówi o tym specjalistka psycholog i psychoterapeuta Brene Brown, która poświęciła 6 lat swego życia na badanie wstydu. Zachęcam Cię do obejrzenia jej poruszającego wykładu na temat wrażliwości i wstydu.

Ten wpis będzie w większej mierze oparty na cytatach z książki John`a Bradshaw`a – „Toksyczny wstyd – Jak uzdrowić wstyd, który Cię zniewala”. Polecam gorąco lekturę. A poniżej cytaty, które mogą Ci pomóc odkryć toksyczny wstyd w Twoim życiu czy lepiej zrozumieć siebie i innych.

„Każdy, kogo dręczy toksyczny wstyd, wychował się w patologicznej rodzinie.”


Jest i trzeci sposób przyswajania wstydu. Polega on na przyswajaniu określonych obrazów. Człowiek potrafi tworzyć wewnętrzny obraz osoby, która go zawstydza, miejsca, konkretnego przeżycia. Potrafi sobie również przyswajać obrazy słowne – ślady dźwięków. Wystarczy, by ktoś wypowiedział określone słowa, by uruchomiło się dawne przeżycie wstydu. Za pomocą języka i wyobrażeń, oderwane, wstydliwe przeżycia łączą się w jedną całość. Jak pisze Kaufman: „Wstydliwe sceny łączą się ze sobą i ulegają wyolbrzymieniu”. W miarę, jak skojarzone ze wstydem słowa, obrazy i sceny stapiają się w jedno, zmienia się sens wstydu. Zamiast uczucia „wstydzę się” pojawia się teraz przekonanie, że „jestem niegodziwcem, człowiekiem pod jakimś ważnym względem ułomnym”. Wstyd przestaje być jednym z wielu przelotnych uczuć, jest teraz podstawowym zrębem tożsamości. Wstyd uwewnętrzniony wprowadza człowieka w stan zamrożenia. Wstyd nie jest już krótkotrwałym sygnałem emocjonalnym, jest trwale zadomowionym, wszechobejmującym poczuciem własnej ułomności. Ta podstawowa świadomość własnej ułomności tworzy podstawę, która determinuje inne odczucia na swój temat. Z czasem to zastygłe przekonanie staje się coraz mniej uświadomione. I w ten sposób wstyd zaczyna być podstawowym wyznacznikiem poczucia tożsamości. Człowiek wkracza na drogę wstydu.”

„Jak już wspomniałem wcześniej, najgłębsza rana, jaką zadaje toksyczny wstyd, to pęknięcie, jakie powoduje w strukturze Ja. Kiedy już przywłaszczymy sobie wstyd, przestajemy go odczuwać, ponieważ przenika tożsamość bez reszty. Przekonani o własnej ułomności i bezwartościowości, nie potrafimy na siebie spojrzeć bezboleśnie. Musimy zatem wytworzyć fałszywe Ja. Fałszywe Ja, to druga linia obrony przed toksycznym wstydem.” (…)
Terry Kellogg kiedyś powiedział, że zawsze ma się na baczności, by przypadkiem nikt go nigdy nie zaskoczył. I mnie taka postawa była bliska. Przez całe życie stale musiałem mieć się na baczności, przez co traciłem mnóstwo czasu i energii. Bałem się, że ktoś mnie zdemaskuje. Bo gdyby mnie zdemaskował, każdy by zobaczył, że jestem z gruntu niedoskonały i niepełnowartościowy. Kontrola ma nas uchronić przed wstydem, raz na zawsze. Kontrolujemy więc własne myśli, wypowiedzi, uczucia, zachowania.”

„Jakakolwiek rezygnacja z kontroli graniczyła z cudem. Było wykluczone, bym z kimkolwiek zerwał. Starałem się tak aranżować swoje relacje z innymi, bym był niezastąpiony, by druga strona nie mogła mnie opuścić. (…)
Większość ludzi spętanych wstydem ma kłopoty z wyrażaniem złości. Nie wie, jak ją wyrazić i jest bardzo nieodporna na agresywną manipulację.”

Bradshaw jako główne lekarstwo na toksyczny wstyd podaje miłość do samego siebie.


„Największym wrogiem toksycznego wstydu jest stwierdzenie „Kocham siebie”. To zdanie może stać się twoim najpotężniejszym orężem w walce o uzdrowienie toksycznego wstydu, który Cię zniewala. Pokochaj siebie szczerze, a odmieni się Twoje życie”.

„Każdy z nas musi stworzyć sobie własną Kartę Praw i dać sobie na te prawa pełne przyzwolenie. Manuel Smith sporządził następującą Listę Praw. Jeżeli chcesz, możesz ją uzupełnić.

  • Masz prawo do oceny własnych zachowań, myśli i uczuć i do wzięcia na siebie odpowiedzialności za ich uruchomienie i konsekwencje.
  • Masz prawo zachowywać się tak jak się zachowujesz, bez konieczności usprawiedliwiania się lub uzasadniania, dlaczego tak postępujesz.
  • Masz prawo sam ocenić, czy do ciebie należy ocena cudzych problemów
  • Masz prawo zmieniać zdanie.
  • Masz prawo mylić się i brać na siebie odpowiedzialność za popełnione błędy
  • Masz prawo powiedzieć „Nie wiem”.
  • Masz prawo przeciwstawiać się ludziom bez konieczności liczenia na ich dobrą wolę.
  • Masz prawo podejmować nielogiczne decyzje.
  • Masz prawo powiedzieć „Nie rozumiem”.
  • Masz prawo powiedzieć „Nie zależy mi na tym”.

Mam świadomość, że temat toksycznego wstydu w tym wpisie jest jedynie zasygnalizowaniem problemu, który może dotyczyć również Ciebie. Na dziś mogę stwierdzić, że chcę sam jeszcze bardziej zagłębić się w ten temat i zbadać go, gdyż widzę w tym – nie tylko dla siebie – poważny krok ku większej wolności oraz obietnicę spełnionego życia.